2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Jarre Jean Michel | Oxygene - 30th Anniversary Edition
OxygeneJean-Michela Jarre'a jest ponad wszelką wątpliwość jednym z najważniejszych (czy się to komuś podoba, czy nie) i zarazem najciekawszych, jeśli chodzi o atmosferę i dobór odpowiednich barw, albumów z szeroko pojętą "muzyką elektroniczną". 30. rocznica premiery tego materiału to dobra okazja, by wydać tę wyjątkową muzykę w zremasterowanej, krystalicznie czysto brzmiącej wersji, w której słyszalny jest każdy najmniejszy tonalny niuans i najdrobniejszy stereofoniczny trick. Może trochę szkoda, że nie pojawia się tu żaden bonus (w końcu zostało na krążku około 39 minut do zagospodarowania...) pod postacią koncertowych (albo niepublikowanych studyjnych) nagrań z epoki, jednak atutem cokolwiek konserwatywnej operacji wydania wznowienia albumu takiego, jaki dobrze znamy, pozwala uchować spójność i doskonałość dzieła...
OxygeneJean-Michela Jarre'a jest ponad wszelką wątpliwość jednym z najważniejszych (czy się to komuś podoba, czy nie) i zarazem najciekawszych, jeśli chodzi o atmosferę i dobór odpowiednich barw, albumów z szeroko pojętą "muzyką elektroniczną". 30 rocznica premiery tego materiału to dobra okazja, by wydać tę wyjątkową muzykę w zremasterowanej, krystalicznie czysto brzmiącej wersji, w której słyszalny jest każdy najmniejszy tonalny niuans i najdrobniejszy stereofoniczny trick. Może trochę szkoda, że nie pojawia się tu żaden bonus (w końcu zostało na krążku około 39 minut do zagospodarowania...) pod postacią koncertowych (albo niepublikowanych studyjnych) nagrań z epoki, jednak atutem cokolwiek konserwatywnej operacji wydania wznowienia albumu takiego, jaki dobrze znamy, pozwala uchować spójność i doskonałość dzieła... Album rozpoczyna się w wyjątkowo mroźny, mollowy sposób konstelacjami siniejących akordów ułożonych we frapujący melodyczny wzór; z czasem nadciąga kosmiczny wicher i rozpoczyna się lament PPG Wave, brzmienia tak charakterystycznego dla Jarre'a. Druga część suity to niezapomniana elektroniczna odpowiedź na formę barokowej gigue, z fantastycznymi syntezatorowymi fugami w wysokich rejestrach i ponurym pomrukiem melotronowych chórów w finale - doprawdy uważam, że takiej cody nie powstydziłby się Klaus Schulze w okresie Body Love, czyli, no proszę, właśnie w tym samym roku 1977... Trzecia część wyłania się z masywnej, pękatej chmury skażonej złowieszczym, zardzewiałym dysonansem i przynosi najbardziej "rockową" dynamikę na przestrzeni całej płyty. Część czwarta to internacjonalny przebój Jarre'a, natychmiast rozpoznawalny i do dziś niezmiennie entuzjastycznie przyjmowany na koncertach. Ciekawa jest część piąta, na którą właściwie składają się dwa kontrastowe plany, bajeczny "pra-ambient" oraz dynamiczne fazowanie w duchu "francuskiej szkoły elektronicznej" (Pinhas!), ale prawdziwy klejnot czeka nas jeszcze na deser: część szósta to fantastycznie schromatyzowana, oksymoronicznie "ozięble zmysłowa" melodia o idealnej jak na ten charakter aranżacji. Nie można nie znać - i szkoda nie posłuchać w tak potężnie brzmiącej wersji, kiedy można wyłapać wszystkie akustyczne drobiazgi (może za sprawą Oxygene - 30th Anniversary warto połamać sobie głowę nad tym, w jaki nowy sprzęt stereo się zaopatrzyć, by w pełni docenić uroki krążka...?)