2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
During his studies in Berlin in summer 1990 Gabriel heard about a street demo called loveparade and joined this crazy gathering dancing in the streets...
Years later he met Dr. Motte, originator, multiversal artist and inventor of the loveparade, and they took the decision to meet in studio for jams which took place in Frankfurt at Gab's Lab, where they celebrated a creative clash that is manifested in the album's seven tracks.
The result is a trip on the dancefloor with deep, floating grooves and predominantly 4-2-4 beats on the first four tracks, while the last three tracks become an after hours party filled with deep, energetic, beatless grooves with a dubby atmosphere.
At the beginning, Dr.Motte introduced Gabriel to another special method of producing music, using a tonal scale that is based on the frequencies of the rotating planets from our solar system, because the rotation of the planets differ from each other along with gravitational principles. For each track, they tuned their musical equipment to the corresponding planetary frequency of one of the planets in our solar system. The earth's tuning, for example, is the 435.92 Hz 'G' tone.
Ledwo ukazała się w barwach frankfurckiego FAXu wspólna płyta P. Namlooka i legendy chill-outu, dub i tranceu Gabriela Le Mar, już wydany zostaje owoc kolejnej sesji, w której uczestniczy Le Mar: tym razem w studiu towarzyszy mu jednak nie sam szef Fax Records, lecz Dr Motte, pomysłodawca Love Parade. Muzyka proponowana przez duo ma naturalnie wiele z atmosfery wczesnego, silnie zakorzenionego w tranceie FAXu, niemniej jednak słychać również aż nadto dobrze, iż to muzyka na miarę dzisiejszych czasów, jeśli chodzi o programming i obróbkę dźwięku... Szczególnie może podobać się LaLuna w wersji Raw Mix, gdzie w idealnych proporcjach zmieszano laptopowy dub, sterylnie czyste nowe brzmienia ocierające się o charakterystyczne dla Richiego Hawtina albo Ricardo Villalobosa klimaty, a także nieco podziemnego frankfurckiego tranceu w dobrym dawnym stylu. Muzyka przykuwa uwagę szczególnie przez umiejętne wykorzystanie całej palety pobocznych niemuzycznych brzmień, zawsze świetnie podkreślających indywidualny charakter każdego utworu w zestawie. Space Smells przynosi porcję świetnie zaintegrowanych w klubowe tło subharmonicznych akordów, natomiast przedostatnie dwa utwory na płycie (remiksy LaLuna i P.M.T.) z pewnością ucieszą zarówno miłośników winylowych początków FAXu, jak i nie aż tak ortodoksyjnych miłośników tradycyjniejszej elektroniki, jako że otrzymujemy tutaj rzeczone utwory w bezbeatowej odsłonie, co natychmiast czyni z nich frankfurcką odpowiedź na dynamiczny wariant berlińskich brzmień! Ostinata wirujące tu mollowymi pierścieniami brzmią tak, że nie powstydziłby się ich Edgar Froese podczas sesji nagraniowych Thief albo White Eagle. Finał krążka to dziwaczne, oparte na narkotycznie leniwym tempie electro, przynoszące również jak w dawniejszych dziejach FAXu garść głosowych sampli oraz z lekka neurotyczne efekty w tle. Polecam szczególnie, jest to dla mnie najlepsza płyta w namlookowym FAXie nagrana bez udziału samego Namlooka od czasu Audio Inoue, Uzzell-Edwardsa i Beaila (2000) ex aequo z wydanymi na przestrzeni ostatniego roku obiema częściami The Lost Tales Thomasa Heckmanna. W environmentalnym Frankfurcie coraz ciekawiej...
Album's tags:Dr Motte meets Gabriel Le Mar,
Fax Records,
Le Mar,
muzyka elektroniczna, ambient,
Tangerine Dream, Klaus Schulze,
Vangelis, Jarre,
electronic music, Kraftwerk