2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Najnowsza płyta oryginalnego duetu, tym razem znów sygnowana po prostu Fanger & Kersten, a nie Mind-Flux, przynosi trzy dosyć długie i jeden naprawdę długi utwór - jak zwykle mamy do czynienia z sekwencyjno-ambientalnym impresjonizmem najwyższej próby, przy czym sekwencyjnego fazowania mamy na niniejszej płycie znacznie więcej niż ambientu; trudno nie będzie mieć w trakcie słuchania skojarzeń z twórczością Manuela Gottschinga, co z pewnością ucieszy miłośników zakorzenionego w Berlinie gatunku. Finał płyty to ponad pół godziny demonicznego berlińskiego sekwencjonowania tym razem bardziej w duchu starego dobrego Tangerine Dream aniżeli projektu Gottschinga - cóż więcej powiedzieć? Fanger i Kersten ponad wszelką wątpliwość są w znakomitej formie.
Od ostatniej płyty tego duetu minęło 8 lat (Splashdown) bo Fanger z
Kerstenem jako Mind Flux to inna bajka, więc z dużym zainteresowaniem
sięgnąłem po ich nowy krążek. Na dzień dobry zaskoczenie - ambient
medytacyjno leczniczy (Salt tank). Gentle waves to fajne rytmiczne
brzdąkanie. Night cruisers wreszcie przynosi loopy i kosmiczne dźwięki z
żywym trance'owym rytmem. Z bardziej opływowym ambientem mamy do czynienia
we wstępie Moon roads przechodzącym w świetny NBS. Myślę że nikt się nie
zawiedzie. Polecam.
Dariusz Długołęcki
Najnowsza płyta oryginalnego duetu, tym razem znów sygnowana po prostu Fanger & Kersten, a nie Mind-Flux, przynosi trzy dosyć długie i jeden naprawdę długi utwór - jak zwykle mamy do czynienia z sekwencyjno-ambientalnym impresjonizmem najwyższej próby, przy czym sekwencyjnego fazowania mamy na niniejszej płycie znacznie więcej niż ambientu; trudno nie będzie mieć w trakcie słuchania skojarzeń z twórczością Manuela Gottschinga, co z pewnością ucieszy miłośników zakorzenionego w Berlinie gatunku. Pierwszy utwór rozpoczyna się kojącym pluśnięciem - w elektronicznej szklance rozpuszczona zostaje orzeźwiająca, chillout-lounge'owa pastylka, która musuje przyjemnymi akordowymi konstelacjami i stanowi na dobrą sprawę jedyną na krążku wyprawę w rejony pop-ambientu. Kolejny utwór to po prostu wyśmienite sekwencjonowanie a la Manuel Gottsching, mamy tutaj typową programową - nienużącą - repetytywność i odpowiedni groove oraz wspaniałe stopniowanie napięcia. Kolejna kompozycja utrzymana jest w podobnym charakterze, przy czym zauważamy już, iż z każdym kolejnym utworem pojawiają się na płycie coraz żywsze tempa i odważniej zadziorne aranżacje: introdukcja w duchu SunrainAshry przechodzi w elektroniczno-rockowy jam, za sprawą którego marzeniami znów możemy przenieść się w przeszłość, tyle, że aranżacja nie pozostawia wątpliwości, iż jednocześnie dziarsko spoglądamy w przyszłość. Finał płyty to ponad pół godziny demonicznego berlińskiego sekwencjonowania tym razem bardziej w duchu starego dobrego Tangerine Dream aniżeli projektu Gottschinga - cóż więcej powiedzieć? Fanger i Kersten ponad wszelką wątpliwość są w znakomitej formie.