2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Steve Jolliffe fanom muzyki elektronicznej znany jest głównie z epizodów jakimi były sesje w składzie Tangerine Dream. Na albumie Omni sygnowanym własnym nazwiskiem, prezentuje stylistykę nie tak bardzo odległą od dokonań tej grupy. I to właśnie do fanów Tangerine Dream, jest adresowana jego muzyka.
Jest Brytyjczykiem, Steve Jolliffe początki miał absolutnie "nie elektroniczne". Zaczynał w blues rockowej formacji Steamhammer, gdzie grał na saksofonie i flecie. Współpraca nie trwała jednak długo, a jej czas znaczą ramy lat 1969-1970. Na krótko, bo w 1969r pojawił się w szeregach Tangerine Dream (tuż przed Conradem Schnitzlerem), gdy grupa przygotowywała się do nagrania debiutanckiej płyty Electronic Meditation. Później Jolliffe zaistniał jednak jako pełnoprawny członek, na bodaj najbardziej kontrowersyjnym albumie grupy Cyclone. Działając jako solista tworzył sekwencyjną elektronikę, zrywając z rockowymi korzeniami jakie miał na początku swojej kariery. Album Omni oryginalnie wydany w 1997r, to chyba jego najpełniejsze dzieło. Jak przyznaje się sam artysta, lubi tworzyć na łonie natury. Inspiracje przychodzą gdy siedzi na łące, bądź przebywa w otoczeniu zwierząt. Omni wypełniają trzy długie kompozycje, przez blisko godzinę Jolliffe buduje świat sekwencyjnych dźwięków, bliski temu co robił zespół Tangerine Dream w drugiej połowie lat 70. Jednak ta płyta to też i żywe dźwięki fortepianu, konstrukcje rytmiczne jak i ambientowa przestrzeń. Z tych puzzli układają się zręby własnego, muzycznego świata który mimo wszystko jest mocno osadzony w przeszłości. Jolliffe chyba nie chce specjalnie odrywać nowych lądów, po prostu gra muzykę którą czuje najlepiej. A że ta ma wielu fanów, to dla nich tym większa frajda jak włączą ten album do domowej płytoteki.