2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Morpheusz | Days of Delerium & Nocturnal Nightmares
To się nazywa elektroniczna supergrupa. Skład to pierwsze nazwiska holenderskiej elektroniki, a album wydany pod egidą szacownej Groove Unlimited jest rekomendacją samą w sobie. Pomysł na projekt Morpheusz jest inspirowany latami 80, jednak bez wtrętów tanecznych charakterystycznych dla tej dekady. Chodziło raczej o nawiązanie do pewnych idei i czasów w których klasyczna elektronika nie miała się najlepiej.
To się nazywa elektroniczna supergrupa. Skład to pierwsze nazwiska holenderskiej elektroniki, a album wydany pod egidą szacownej Groove Unlimited jest rekomendacją samą w sobie. Pomysł na projekt Morpheusz jest inspirowany latami 80, jednak bez wtrętów tanecznych charakterystycznych dla tej dekady. Chodziło raczej o nawiązanie do pewnych idei i czasów w których klasyczna elektronika nie miała się najlepiej. W przypadku grupy Morpheusz, można mówić o szkole Eindhoven, będącej podobizną szkoły berlińskiej. To miasteczko będące siedzibą firmy Philips, stało się centrum holenderskiej elektroniki. Trzon grupy tworzą: Ron Boots i Erik Van Der Heijden. Wspomagają ich Frank Dorittke (gitara) i Harold Van Der Heijden (perkusja). Muzyka na albumie Days Of Delerium & Nocturnal Nightmares to wysoce oktanowa mieszanka klasycznej elektroniki i prog rocka. Sekwencyjne tekstury i elektroniczne tła wychodzą spod palców Bootsa i Erika. Tworzą solidne tapety na których zaproszeni goście malują wyrafinowane dźwięki. Dominuje Frank Dorittke i jego gitara, ekspresyjne solówki zbliżają go do estetyki jaką uprawia Mike Oldfield. Blisko mu do new ageowej strategii brzmień, jest też coś z ducha poszukiwań Manuela Goettchinga i jego Ashry. Harold Van Der Hiejden, spaja te elementy zdyscyplinowaną grą na perkusji. Jednak bębny nie mają tu transowej siły, lecz brzmią jakby wyjęte były z rasowego, rockowego składu. Niebanalna porcja brzmień, fani rocka i elektroniki będą zachwyceni.