2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Album z 2001 roku - kolejny zbiór "wodnych" elektronicznych impresji po AquaEdgara Froese. Płyta zaczyna się nawet w nieco podobnym duchu, co dzieło lidera Tangerine Dream, sporo tutaj amorficznych struktur przeplatanych odgłosami natury - z czasem jednak klarują się bardzo stabilne, pogodne, beztroskie melodie bardziej w stylu new-age aniżeli w duchu berlińskiego przedsekwencyjnego "pra-ambientu". Za sprawą najdłuższego na płycie, czwartego utworu, znajdziemy się na uśpionej białej plaży - przymykamy oczy, na powiekach rozpinają się tęczowe błony, istnieje tylko Słuchacz i jego sen, nawet czas się zatrzymał.
Album z 2001 roku - kolejny zbiór "wodnych" elektronicznych impresji po AquaEdgara Froese. Płyta zaczyna się nawet w nieco podobnym duchu, co dzieło lidera Tangerine Dream, sporo tutaj amorficznych struktur przeplatanych odgłosami natury - z czasem jednak klarują się bardzo stabilne, pogodne, beztroskie melodie bardziej w stylu new-age aniżeli w duchu berlińskiego przedsekwencyjnego "pra-ambientu". Drugi utwór to przede wszystkim piękna żeńska wokaliza w stylu Vangelisa. W trzeciej kompozycji powracają najabstrakcyjniejsze wątki introdukcji, w tle ściele się naprawdę zagadkowa atmosfera, oto Neuronium w takim stylu, w jakim najczęściej opowiada muzyczne historie na lp. Angkor. Ten epizod z pewnością urzecze też miłośników muzyki Nika Tyndalla. Za sprawą najdłuższego na płycie, czwartego utworu, znajdziemy się na uśpionej białej plaży - przymykamy oczy, na powiekach rozpinają się tęczowe błony, istnieje tylko Słuchacz i jego sen, nawet czas się zatrzymał. Przedostatni utwór znienacka przynosi drapieżne, długo wygasające akordy gitary elektrycznej, w finale zaś powraca delikatna wokaliza z drugiej impresji. Świetnie skoncypowany, spójny, wciągający swymi odrealnionymi barwami 50-minutowy album.