2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Muzyka z tego albumu z 2005 r. znakomicie pasuje już od pierwszych dźwięków do frapującej ilustracji na okładce: mamy tutaj zarówno tajemnicę, mistycyzm i trudną do uchwycenia, ale obecną gdzieś w tle sakralność, jak i niepokój i niszczycielską siłę ognia. Kompozycje trzecia i czwarta wydają się być najbardziej podniosłe, "uświęcone", Huygenowi bez trudu udaje się tutaj wyczarować mistyczną atmosferę. Dopiero finał albumu przyniesie odrobinę beztroski i zrelaksowanych subtelnych beatów, akompaniujących bardzo pogodnej melodii o barwie oboju.
Muzyka z tego albumu z 2005 r. znakomicie pasuje już od pierwszych dźwięków do frapującej ilustracji na okładce: mamy tutaj zarówno tajemnicę, mistycyzm i trudną do uchwycenia, ale obecną gdzieś w tle sakralność, jak i niepokój i niszczycielską siłę ognia. Michel Huygen w udany sposób łączy tradycyjne brzmienie dawnego Neuronium, mające wiele wspólnego ze sztuką Space Art albo Richarda Pinhasa, z nowoczesnymi aranżacjami i opanowanymi przez ostatnie dwadzieścia lat środkami ekspresji. Drugi utwór znów okazuje się ciekawą brzmieniową syntezą, z jednej strony słychać tu romantyzm i rozmarzenie w duchu Vangelisa, z drugiej zaś - w pulsującym, rozmigotanym tle - nawet można się tu doszukać echa frankfurckiego ambientu początku lat dziewięćdziesiątych. Kompozycje trzecia i czwarta wydają się być najbardziej podniosłe, "uświęcone", Huygenowi bez trudu udaje się tutaj wyczarować mistyczną atmosferę. Dopiero finał albumu przyniesie odrobinę beztroski i zrelaksowanych subtelnych beatów, akompaniujących bardzo pogodnej melodii o barwie oboju. Jak dla mnie, jest to jeszcze ciekawsza odmiana "kosmicznej muzyki sakralnej", by już tak trzymać się tych wskazówek z okładki, aniżeli takim sformułowaniem utytułowana jedna z płyt Constance Demby!