english version wersja polska Write us
   

Discount

special prices see all


Categories



Newsletter


Store statistics


2 279 albums in the store
88% albums available in stock
27 377 samples of tracks
12 129 completed orders
2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...

Tangerine Dream | Mars Polaris

back
Tangerine Dream | Mars Polaris lupa
Bestseller
  • PRODUCENT TDI
  • NUMER PRODUCENTA TDI 016
  • ROK WYDANIA (NAGRANIA) 1999
  • MEDIA 1CD
  • OPAKOWANIE JEWELCASE
  • Product code 002844
  • POPULARITY

12,60 EUR
Goods in stock

Przede wszystkim brzmienie: niesamowicie pełne, soczyste, wyraziste i przede wszystkim NOWE. Płyta najlepiej prezentuje się na dobrej jakości sprzęcie audio, wówczas można dopiero docenić ogrom włożonej pracy. Wszystkie plany poukładane holograficznie jeden na drugim, wariacka perkusja, pełno wtrąceń, dogrywek i nakładek. Kilkukrotne słuchanie zapewnia wielką frajdę odkrywania czegoś nowego. Niesamowite są elektroniczne sample czy przetworzona nie do rozpoznania gitara. Niektóre efekty ocierają się o doznania rodem z dobrego kina z systemem dookólnym. Dźwięk - można to tak ująć - "obraca" słuchaczem na wszystkie strony.

  • Comet's figure head
  • Rim of Schiapelli
  • Pilots of the ether belt
  • Deep space cruiser
  • Outland (the colony)
  • Spiral star date (Level P)
  • Mars missin counter
  • Astrophobia
  • Tharsis manouver
  • Dies Martis

To play the samples you need the Flash Player. Download and install.

Przyznać muszę, że nigdy nie byłem wielkim zwolennikiem nowych płyt Tangerine Dream. Podobnie rzecz ma się także z ich najstarszymi kompozycjami. Najsłodsze "mandarynkowe" nagrania to okres drugiej połowy lat 70-tych i początek 80-tych. Phaedra, Force Majeure, Tangram, White Eagle - to dla mnie symbole, prawdziwe kamienie milowe muzyki elektronicznej. Kawałki z Melrose, Optical Race" i późniejsze gubiły siłę i pasję prawdziwego Tangerine Dream. Nie potrafiły mnie urzec.
A jednak nawróciłem się. Jeszcze raz zaskoczył mnie i poraził geniusz Edgara Froese, a wszystko za sprawą omawianej tu płyty Mars Polaris, poświęconej misji sondy Mars Polar Lander.
Po pierwsze, jest to płyta długaśna, gdyż liczy sobie ponad siedemdziesiąt minut muzyki. Zawsze takie lubiliśmy. Po drugie, zespół wraca do rozbudowanych kompozycji i znowu może "śnić" przy dziewięcio i dziesięciominutowych sekwencjach. Po trzecie, Tangerine Dream zaskakuje nowymi, świeżymi pomysłami. Przede wszystkim brzmienie: niesamowicie pełne, soczyste, wyraziste i przede wszystkim NOWE. Płyta najlepiej prezentuje się na dobrej jakości sprzęcie audio, wówczas można dopiero docenić ogrom włożonej pracy. Wszystkie plany poukładane holograficznie jeden na drugim, wariacka perkusja, pełno wtrąceń, dogrywek i nakładek. Kilkukrotne słuchanie zapewnia wielką frajdę odkrywania czegoś nowego. Niesamowite są elektroniczne sample czy przetworzona nie do rozpoznania gitara. Niektóre efekty ocierają się o doznania rodem z dobrego kina z systemem dookólnym. Dźwięk - można to tak ująć - "obraca" słuchaczem na wszystkie strony.
Słuchanie należy bezwzględnie rozpocząć od utworu Astrophobia, który włączyłem już do swojej pierwszej dziesiątki nagrań Tangerine Dream z lat 90-tych. Dlaczego? Gdyż płyta składa się z Astrophobii i reszty. Wygląda na to, że zespół przestał dreptać w miejscu (wybaczcie), znajdując dla siebie nowy kierunek. Moja prywatna teoria głosi, że jest w tym wreszcie zasługa Jerome'a Froese, który dojrzał (jak dobre wino), nauczył się coś niecoś i przestał być tylko sympatycznym ozdobnikiem w składzie zespołu. Warto zwrócić uwagę na utwory Comet's Figure Head, Outland i Mars Mission Center. Sama płyta jest po części eklektyczna. Usłyszymy na niej łomoty żywcem z nagrań techno, delikatne pasaże romantycznych wstępów, najsoczystsze ostinata z kariery Mandarynek. Edgar i Jerome zrobili przegląd swoich najlepszych pomysłów, dołożyli mnóstwo nowych i stworzyli z tego niesamowity koktajl. Gdzie ma być szybko, jest szybko, gdzie ma być mroczno, jest mroczno, gdzie ma zadudnić, dudni. Przyznać muszę, że zostałem rzucony na kolana. Tyle werwy i radości z grania dawno nie słyszałem.
I co tu jeszcze pisać... Doskonała szata graficzna, fantastyczne zdjęcia Marsa, dużo informacji. Oczywiście sama płytka "z obrazkiem", w końcu seria TDI do czegoś zobowiązuje. Żal tylko, że słono to wszystko kosztuje, ale przecież kochamy Tangerine Dream, zwłaszcza tak mocno odmienione. Słuchajcie tej płyty, w imię Ojca i Syna (Edgara i Jerome'a), gdyż to pozycja obowiązkowa!

Romek Ociepa

Zamiast zapowiadanej na 1999 rok plyty Lions Share, grupa Tangerine Dream wydała album okolicznościowy Mars Polaris. Dlaczego okolicznościowy? Bo jest ściśle związany z misją kosmiczną NASA Mars Polar Lander. Misja ta dotyczyła wystrzelenia w kierunku Marsa sondy naukowej. Start był planowany na 3 stycznia 1999 z przylądka Canaveral. Na Marsa ma dotrzeć w grudniu 1999. Płyta Mars Polaris jest inspirowana podróżą sondy na Czerwoną Planetę.
Wydawnictwo to zostało szeroko rozreklamowane w internecie, na stronie www wytwórni TDI Music. Jest to trzecia taka promocja, po wydaniu boxu Dream Dice i świątecznej edycji Valentine Wheels (z koszulka i pocztówką). Także i w tym przypadku można było nabyć specjalne wydawnictwo: płytę, koszulkę Mars Polaris oraz zegarek z logiem Tangerine Dream, za sumę 100 dolarów USA.
Dodatkowo grupa zaprezentowła materiał z płyty na jedynym w 1999 roku europejskim koncercie w Osnabrueck (12.06.1999) w ramach festiwalu Klangart. Wydarzenie to zgromadziło w Osnabrueck wielu fanów Mandarynek. Spora ilość entuzjastów Tangerine Dream ubrana była właśnie w okolicznościowe koszulki z obrazem planety Mars. Świadczą o tym zdjęcia zamieszczone w Internecie. Słuchając Mars Polaris nie rozczarowałem się. Atmosfera kosmicznej podróży (choćby tylko w wyobraźni) pohamowała częściowo techno zapędy muzyków. Muzyka stała się głębsza, daje możliwość wsłuchania się. Kosmos na Mars Polaris jest oczywiście inny niż na Alpha Centauri czy w Phaedrze i Rubyconie (dwie ostatnie pozycje, bez względu na tytułu odbieram jako mające "kosmiczną" atmosferę). Jest chyba bliższy człowiekowi, który za pomocą rozumu i technologii wydziera mu tajemnice niemal codziennie. Mniej jest miejsca na fantazję i przygodę, kosmos staje się miejscem pracy naukowej.
W Mars Polaris pobrzmiewają znajome dźwięki i melodie, które stały się wizytówką Tangerine Dream pod koniec lat 90-tych. Słychać zapożyczenia z wcześniejszych płyt, chyba z Oasis. Jako najciekawsze wyróżniłbym, utwory Comet's Figure Head, Outland, Spiral Star Date, Mars Mission Counter i Tharsis Maneuver. Byłbym oczywiście bardziej zadowolony, gdyby Edgar Froese zrezygnował w niektórych utworach z bardzo mocnej i agresywnej perkusji (Pilots Of The Either Belt) i rozwinął pojawiające się gdzieniegdzie (Astrophobia, Tharsis Maneuver) elektroniczne, sekwencerowe pulsacje. Mógłby też zwolnić biegu, serwując nam dla uspokojenia więcej takich melodii jak Dies Martis czy Deep Space Cruiser.
Przesłanie całej płyty - opis kosmicznej misji, najlepiej chyba określa utwór pierwszy: Comet's Figure Head. Byłby to też dobry drogowskaz dla nowej twórczości Tangerine Dream.

Lord Rayden

Album's tags: Tangerine Dream | Mars Polaris, TDI, Tangerine Dream, muzyka elektroniczna, ambient, Tangerine Dream, Klaus Schulze, Vangelis, Jarre, electronic music, Kraftwerk