2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Ten frapujący album koncertowy zarejestrowany na cztery dni przed Bożym Narodzeniem 2001 roku dokumentuje spotkanie Vidna Obmana (czyli Dirka Serriesa) z kontrabasistą Jorisem DeBackerem. Płyta stanowi wyraz zainteresowania VidnaObmana jazzem oraz eksperymentalną muzyką akustyczną. Ze względu na aranżacyjno-atmosferyczną przełomowość ma ten niezwykły album sporo wspólnego z "muzyką baletową" Klausa Schulze wydaną w ramach zestawu Contemporary Works.
Ten frapujący album koncertowy zarejestrowany na cztery dni przed Bożym Narodzeniem 2001 roku dokumentuje spotkanie Vidna Obmana (czyli Dirka Serriesa) z kontrabasistą Jorisem DeBackerem. Płyta owa stanowi wyraz zainteresowania Vidna Obmana jazzem oraz eksperymentalną muzyką akustyczną; skoro zaś obaj muzycy dzielą fascynację fenomenami samotności oraz ciszy, wspólne ich dzieło otrzymało "ezoteryczny" tytuł Principle of Silence. Ze względu na aranżacyjno-atmosferyczną przełomowość ma ten niezwykły album sporo wspólnego z "muzyką baletową" Klausa Schulze wydaną w ramach zestawu Contemporary Works. Podobnie jak na wspomnianych płytach elektroniczne pejzaże Klasua Schulze fantastycznie łączą się z emocjonalnymi improwizacjami wiolonczelisty Wolfganga Tiepolda, tak i tutaj owocem spotkania przeciągłych, nocnych syntetycznych akordów oraz raz zgrzytliwego, raz zmysłowego a raz eksperymentującegu kontrabasu jest zupełnie nowa jakość. Pierwszy utwór to udane odmalowanie nadciągającej burzy piaskowej przy udziale gęstniejących akordów i szybko rdzewiejących aerofonowych tonów mieszających się z mrocznym kontrabasowym pizziccatem. Druga impresja od razu wciąga słuchacza intrygującą drewnistością brzmienia, prowadząc go w głąb uśpionych, wyludnionych muzealnych sal, fascynujących wonią żywicy i nocnego wiatru. Za hipnotyczy efekt odpowiedzialna jest tutaj również leniwa, a jednak w najwyższym stopniu czujna, lekko "zjeżona" ścieżka perkusyjna o satysfakcjonująco głębokim, pełnym brzmieniu. Szkoda doprawdy, iż płyta ta przynosi zaledwie 47 minut muzyki; z końcem albumu nocna planeta osamotnienia i milczenia dopiero zaczyna okrywać się nieprzejrzyście czarną draperią, dającą słuchaczowi możliwość zasłuchanego wtopienia się we wszystkie fałdy...