2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
To pod wieloma względami ten sam Kitaro, którego znamy, lubimy i od razu rozpoznajemy, pod kilkoma innymi jednak mamy tu do czynienia z nieoczekiwanym obliczem artysty. Bardzo mało mamy tutaj ocierających się o new-age, elpop czy jakikolwiek inny gatunek łagodnej, instrumentalnej elektroniki zwrotów melodycznych; cała suita brzmi już raczej zdecydowanie bardziej jak zaaranżowana na wiele niecodziennych instrumentów "muzyka poważna". Momentami wydawać się może, że uczestniczymy w egzotycznym rytuale, a może oglądamy nader oryginalne teatralne przedstawienie? Gaia Onbashira to piękne, symfonizujące słuchowisko, w którym spotykają się tak kameralne, jak i podniosłe brzmienia, a aromat "ethno" jest najwyższej próby, nie mającej praktycznie nic wspólnego z powierzchowną ornamentacją niektórych płyt tak właśnie szufladkowanych.
To pod wieloma względami ten sam Kitaro, którego znamy, lubimy i od razu rozpoznajemy, pod kilkoma innymi jednak mamy tu do czynienia z nieoczekiwanym obliczem artysty. Muzyka wypełniająca album jest oczywiście w pierwszej linii baśniowa, bogata, sugestywna, romantyczna a jednocześnie niebanalna - tak można by podsumować na dobrą sprawę każdą płytę japońskiego artysty; z czasem jednak mamy tutaj coraz więcej stylistycznych zaskoczeń. Charakterystyczne, patetyczne, z rozmachem instrumentowane motywy pełnią tutaj funkcję klamry, przynosząc najbardziej typowe dla Kitaro melodie (a także partie wokalne śpiewaka... flamenco?, oraz podniosłe partie bardzo gilmourowskiej gitary). To jednak, co dzieje się pośrodku, zdumiewa. Bardzo mało mamy tutaj ocierających się o new-age, elpop czy jakikolwiek inny gatunek łagodnej, instrumentalnej elektroniki zwrotów melodycznych; cała suita brzmi już raczej zdecydowanie bardziej jak zaaranżowana na wiele niecodziennych instrumentów "muzyka poważna". Momentami wydawać się może, że uczestniczymy w egzotycznym rytuale, a może oglądamy nader oryginalne teatralne przedstawienie? Gaia Onbashira to piękne, symfonizujące słuchowisko, w którym spotykają się tak kameralne, jak i podniosłe brzmienia, a aromat "ethno" jest najwyższej próby, nie mającej praktycznie nic wspólnego z powierzchowną ornamentacją niektórych płyt tak właśnie szufladkowanych. Płyta do wielu powrotów, najlepiej o zimowym zmierzchu...