2 279 albums in the store 88% albums available in stock 27 377 samples of tracks 12 129 completed orders 2 808 satisfied customers from:
Australia, Belgium, Canada, Czech Republic, Denmark, Estonia, Finland, France, Germany, Great Britain, Spain, Greece, Holland, Hungary, Israel, Kazakhstan, Korea, Lithuania, Norway, Italy, USA, Switzerland, Slovakia, Portugal, Russia , Sweden ...
Rzecz niezwykła dla fana, a zwłaszcza polskiego. Po legendarnym albumie Poland, dostajemy kolejny zapis Tangerine Dream z wizyty w naszym kraju. Koncert odbył się 23 kwietnia 1997r w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu.
Rzecz niezwykła dla fana, a zwłaszcza polskiego. Po legendarnym albumie Poland, dostajemy kolejny zapis Tangerine Dream z wizyty w naszym kraju. Koncert odbył się 23 kwietnia 1997r w Domu Muzyki i Tańca w Zabrzu. Skład w jakim zaprezentował się zespół wyglądał następująco: Edgar Froese (instr. elektroniczne), Jerome Froese (instr. elektroniczne), Emil Hachfield (perkusja) i Zlatko Perica (gitara). Zespół przyjechał zatem nie tylko w nowym składzie ale i z nowym repertuarem. Dominowały kompozycje z lat 90, prezentujące nowe brzmienie Tangerine Dream. A te jest mocno zorientowane na rytm, wręcz transowe i taneczne. I to słychać, zwłaszcza po reakcji publiczności która co i raz dawała znać solidnymi aplauzami. Flashflood czy 220V były wyznacznikami brzmienia grupy z tamtych lat. Znakomicie zaprezentował się utwór Firetongues z nieco "hiszpańską gitarą" Zlatko Pericy, pod którą podłożono solidny, ekspresyjny bit. W Rising Hau grupa sięgnęła dyskretnie po elementy ethno wsparte electro bitem i przestrzennymi, elektronicznymi pasażami. Zagorzali fani mogli narzekać na brak klasycznych kompozycji z lat 70 i 80, ale chyba nie takie było zamierzenie Edgara i spółki by grać coś, co zostało już niegdyś zaprezentowane. Ta prezentacja nowoczesnego brzmienia Tangerine Dream miała pokazać polskiej publiczności ich oblicze z lat 90, ale też ewolucje jaką grupa przechodziła. Jednocześnie zapoznać ludzi z nowym materiałem, po prostu zachęcić do sięgnięcia po albumy z tego okresu. Znakomity koncert i co najważniejsze kapitalnie brzmiący, co nawet u Froesego i spółki nie było regułą.